sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 4.

Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie powiedział Liam. Nie znałam Darcy zbyt dobrze, to znaczy w ogóle jej nie znałam, ale nie spodziewałam się tego po niej.
-O boże... Li.. Liam tak mi przykro.- Dotknęłam lekko jego ramienia, ale szybko cofnęłam rękę po tym jak spojrzał na mnie chłopak.
Przez chwilę trwaliśmy w ciszy przez co czułam się trochę niezręczne. Wzrok bruneta znowu skierował się w kierunku kolażu. Strasznie za nią tęsknił., potrafił okazywać emocje. Nie był jak większość chłopaków, po których ta sprawa spłynęła by jak po maśle.
- Jeśli chcesz się już ubrać to Darcy zostawiła parę swoich rzeczy.- Usłyszałam ciepły głos Liama przepełniony smutkiem.
- Um.. a Darcy nie obrazi się jak wezmę jej ciuchy?
- Myślę, że mimo naszej kłótni nie miała by nic przeciwko.- Chłopak wstał z łóżka i podszedł do dużej szafy szukając w niej jakiś ciuchów. Poszukiwania zajęły mu nie więcej niż minutę. Z szafy wyciągnął ciemno granatowe jeansy i czarny sweter w białe wzorki.
- Cz.. czy mogłabym wziąć prysznic? -Zawahałam się zadając to pytanie. Nie chciałam się narzucać.
-Pewnie, łazienka jest na końcu korytarza.- W jego głosie nadal był smutek, ale wymusił uśmiech. Nie był szczery. Nie dziwiłam mu się.
Bez słowa chwyciłam ubrania, które dał mi Liam i udałam się do łazienki.
                                                                    ***  
Wygramoliłam się spod szklanego prysznica. Nie mogłam uwierzyć w to, że nawet łazienka była aż tak perfekcyjna. Ubrałam na siebie granatowe jeansy i czarny sweter w białe wzorki, które dał mi chłopak.  Włosy spięłam w niedbały kok. Nie miałam ze sobą  kosmetyków wiec nie mogłam sobie zrobić makijażu. I tak nie byłam zwolenniczką malowania się, przynajmniej takie mam przeczucie.
Wystawiłam głowę zza drzwi łazienki, nie było tam nikogo. Postanowiłam odłożyć szlafrok na swoje miejsce. Szybko doszłam do pokoju w którym spałam i pospiesznie odłożyłam bawełniany materiał. Nim się obejrzałam zauważyłam odbicie w dużym lustrze, którego nie dostrzegłam wcześniej. Zmierzyłam wzrokiem swoją sylwetkę w odbiciu lustra. Wyglądałam nawet ładnie. Spodnie idealnie na mnie leżały, podkreślając moje długie nogi, a luźny sweter nadawał mojej twarzy dziecięcego uroku.
Zeszłam na dół po drewnianych schodach w poszukiwaniu Liam'a. Zajrzałam dyskretnie do kuchni. Była pusta. Nagle do moich uszu dotarły jakieś dźwięki dochodzące z salonu. Był tam. Stanęłam w progu pokoju obserwując chłopaka. Oglądał jakiś mecz, typowy facet. Jego wzrok skupiony był na ekranie telewizora plazmowego, nie zauważał mnie, więc miałam ogromną ochotę do niego krzyknąć: Halo jestem tu! Może w końcu mnie zauważysz?! Ale przecież jestem jego gościem. Założę się że jak bym to powiedziała wywalił by mnie z tego domu na zbity pysk, jednak frustracja wzięła górę i odezwałam się w końcu .
- Cz.. Czy mogę się przysiąść?- Wybąkałam  nerwowo. Jego wzrok momentalnie skupił się na mnie. Zmierzył mnie nim jakieś 3 razy, za nim raczył odpowiedzieć.
- Tak pewnie, siadaj - poklepał delikatnie miejsce obok siebie, więc ruszyłam w stronę chłopaka. Wyglądało to zbyt pewnie. Cholera.
Chwilę później siedziałam już obok Liam'a. Zapach jego wody kolońskiej momentalnie uderzył w moje nozdrza. Pachniał nieziemsko! Jego wzrok nadal skupiony był na telewizorze. Czy ja do cholery wyglądałam jak powietrze? Byłam aż tak niezauważalna?
-Lubisz piłkę nożną? - Jego głos był taki łagodny, lecz dalej przepełniony smutkiem. Biedny chłopak.
Nie odpowiedziałam mu, pokiwałam tylko przecząco głową zmuszając go do popatrzenia na mnie. Jego wzrok zatrzymał się na moich ustach. O co mu kurde chodziło? Ten koleś jest zbyt tajemniczy, ale również  strasznie seksowny. Ugh, nie wiem co ja mam myśleć, ani robić.
Szybkim i zwinnym ruchem Liam przysunął się do mnie. Natychmiast zaschło mi w gardle, a mój oddech przyspieszył. Jego ręka powędrował na moje ramie, lecz ja byłam szybsza i odsunęłam się od chłopaka.
Na czole bruneta widniały wymuszone zmarszczki,  a na twarzy można było również zauważyć małe podirytowanie. Lekko uśmiechnął się do mnie.
- Rose nie mam zamiaru Ci nic zrobić.- Jego głos był ciepły i przyjazny.-  Proszę nie bój się mnie.
Głośno przełknęłam ślinę. Nie miałam bladego pojęcia co mam mu odpowiedzieć, nie wiem czy nawet byłabym w stanie wydusić z sobie chociaż jedno słowo.
Liam odsunął się ode mnie kawałek, lecz na tyle aby mógł mnie dotknąć za rękę. W jego wzroku było widać że rozumie to, że po prostu się boję.
- Um.. ja chyba powinnam wrócić do domu.
- Jakiego domu?- Zapytał zdziwiony unosząc jedną brew do góry.
- Do mojego domu .
- Jak chcesz tam wrócić skoro nic nie pamiętasz?- Cholera. Dobre pytanie Payne. Punkt dla Ciebie. 
Chciałam po prostu wybrnąć z tej napiętej sytuacji. Nie mam nawet pojęcia po co to mówiłam, nie chciałam wychodzić z jego domu.
- Rose posłuchaj mnie.- Przełknął ślinę i kontynuował.- Nie pamiętasz nic ze swojej przeszłości. Jeśli tylko pojawi się gdzieś ten mężczyzna znów cię skrzywdzi. Obiecaj mi, że zostaniesz tutaj dopóki nie odzyskasz pamięci chociaż częściowo. Tak będzie lepiej dla ciebie.
Może on miał rację. Powinnam zostać tutaj dopóki wszystkiego sobie nie poukładam. Z jednej strony nie wiedziałam też jaki jest Liam. Mógł udawać takiego opiekuńczego i miłego. Ale kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje, i tak nie mam nic do stracenia przecież.
W pokoju zrobiło się strasznie gorąco, ten sweter był bardzo ciepły. Podwinęłam rękaw u prawej ręki a następnie u lewej. Nim się obejrzałam ciepłe dłonie Liam'a zaciśnięte były na moim prawym nadgarstku.
- Rose co się dzieje? Czemu to zrobiłaś?- Ton jego głosu był strasznie poważny.
Ale co zrobiłam? Nie wiedziałam o co mu chodzi dopóki nie spojrzałam na nadgarstek. Widniały na nim cięcia. Chyba stare, bo już ze strupami.
- J..ja nic nie pamiętam- Byłam w szoku, jak mogłam sobie takie coś zrobić?
Chłopak puścił mój nadgarstek, podniósł się z sofy i ruszył w stronę drzwi, zostawiając mnie samą. Słyszałam jak wchodził na górę, nie wiem co miał zamiar zrobić. Jeszcze raz zobaczyłam na to miejsce w którym zaciśnięta była wcześniej dłoń bruneta. Nim się obejrzałam on wrócił tutaj z jakimś białym  pudełkiem. Zajął miejsce koło mnie i otworzył tajemniczą szkatułę. Były w niej plastry, bandaże, woda utleniona, gazy i jeszcze parę innych rzeczy. Przyniósł apteczkę? Po co? Te ciecia i tak są stare. Wyjął z pudełka bandaż i oplótł  nim mój dawno zraniony nadgarstek. Był taki opiekuńczy i delikatny zakładając opatrunek.
- Nigdy więcej tego nie rób. Proszę. - Boże, on był taki wrażliwy i opiekuńczy.
Chyba coś do niego czułam, chociaż może raczej nie? Kurde o czym ja myślę? Przecież znam tego faceta nie cały dzień, nie będę pieprzyć o miłości. Byłam strasznie zmieszana. Nie chciałam się zakochiwać. Mimo utraty pamięci wiedziałam, że nieszczęśliwa miłość boli, oczywiste prawda?
- Ja pójdę do toalety, za moment wracam.- Pospiesznym krokiem ruszyłam w kierunku wymierzonego celu. Chciałam z czystej ciekawości sprawdzić, czy nie mam tego więcej.
Jak tylko weszłam do łazienki, zamknęłam za sobą drzwi na zamek. Czemu ja nic nie zauważyłam podczas kąpieli? Nieważne.
 Szybko podwinęłam nogawki od spodni sprawdzając czy nie mam tam więcej śladów po cięciach. Kostki- puste. Odpięłam guzik od spodni i zsunęłam je na wysokość kolan, sprawdzając czy nie mam 'tego' na udach. Nie wierzyłam własnym oczom. Co to jest?! Wsunęłam z powrotem spodnie na siebie, nie mogłam dłużej tam patrzeć. Moje serce dziwnie zakołatało. Próbując się uspokoić usłyszałam pukanie do drzwi.
-Rose wszystko dobrze? Co tam tak długo robisz?- Co odpowiedzieć? Boże. Nie przygotowałam się na to.
-Um, wybacz.... a.. ale wiesz, umm... kobiece sprawy?- Odpowiedziałam mu raczej pytaniem, niż normalnym zdaniem, ale to mniej ważny szczegół.
 -Yy przepraszam.- Wybąkał brunet i oddalił się od drzwi. Podejrzewam, że znowu poszedł oglądać mecz
 Gdy tylko usłyszałam oddalające się kroki przypomniałam sobie o sytuacji która przed chwilą się wydarzyła.
Ponownie ściągnęłam spodnie, kierując wzrok na udo. Była to dosyć świeża rana, która wyglądała okropnie. Milion poziomych i pionowych czerwonych kresek, między którymi widniał głęboki napis BEN. Kto to? Jaki Ben? O co chodzi? W co ja się wpakowałam? Wytłumaczy mi to ktoś?

***

                                                           *WAŻNE* 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!! (Wystarczy jednym słowem, to tylko 5 sekund.)
Hej, mam na imię Ola i będę prowadziła tego bloga zamiast Natalii M., która ze swojego lenistwa odeszła. </3  Czyli prowadzimy go ja i Natala Dz.
Mamy do was ogromną prośbę o komentowanie, głosowanie w ankiecie i o rozsyłanie bloga znajomym, przyjaciołom, bo jak będzie mało komentarzy przy tym poście to nie mamy po co prowadzić bloga dla kilku osób. Bardzo was proszę, bo Wasze komentarze motywują nas do pisania częściej i ciekawiej. Dziękuję za przeczytanie :)

13 komentarzy:

  1. Uwielbiam. Dodajcie szybko. :***

    OdpowiedzUsuń
  2. blog jest super zarabisty... Dodawajcie dalej i szybko błagam. Kocham was i tego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny;oo
    czekam na nastepny rozdzial;]

    OdpowiedzUsuń
  4. O BOŻE,MEGA, MEGA, MEGA *o*
    Kiedy next? ^-^
    G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaramy dodać się kolejny do piątku :)

      Usuń
    2. Świetnie! Już się nie mogę doczekać! ;-)
      G.

      Usuń
  5. PIĘKNY *__* czekam na nn <333

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju uwielbiam ten blog! Czekam na następny. xoxo

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham tego bloga! <3
    Dajcie szybko nastepny. xx

    OdpowiedzUsuń