poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 2.

Mężczyzna o brązowych włosach wyciągnął w moją stronę rękę i pomógł wstać. Bez wahania ją chwyciłam. Wstałam. Byłam roztrzęsiona i zapłakana. Moje ciemno zielone oczy stały się ciemniejsze, a źrenice poczerwieniały. Resztki tuszu kompletnie rozmazane były po moich policzkach. Nie dawałam rady powstrzymać nawet łez. Leciały z moich oczu jak ze strumienia. Nadawało to wszystko mojej twarzy przerażający efekt.
Nie rozumiałam całej tej sytuacji, to było takie pogmatwane. Chyba najgorsze jest to, że nie pamiętam nic, odkąd obudziłam się w tym ciemnym pomieszczeniu, ugh. Na sama myśl mam ciarki na skórze.
Chłopak widząc w jakim stanie się znajduje wdał się w zakłopotanie, po chwili przyciągnął mnie do swojego torsu, przytulił i przeczesując delikatnie moje kasztanowe loki powtarzał, że będzie dobrze. Jednak nie wiedział co będzie dalej, wiec czemu kłamał? Musieliśmy czekać i się przekonać co przyniesie nam los. Swoją drogą to nienawidzę tych słów, 'będzie dobrze', 'jakoś się ułoży' mam do nich wstręt, są takie zakłamane i sztucznie miłe. Ale doceniam to, że dwuznacznie próbował mnie uspokoić.
-Słuchaj, pojedziemy teraz do mnie do domu, tam zobaczymy co zrobimy dalej, okej?- Zapytał mnie pełnym troski głosem, próbując złapać ze mną kontakt wzrokowy- nadaremne.
W odpowiedzi kiwnęłam tylko głową, a on złapał mocno moją rękę i prowadził szybkim krokiem do swojego niebieskiego mercedesa. Będąc w połowie drogi znów usłyszałam ten okropny głos, ten który tak źle mi się kojarzył i którego tak cholernie się bałam.
-Rose! Jeszcze cie znajdziemy suko.- syknął przez mocno zaciśnięte zęby, jego ton nie wskazywał na to, by żartował. Ale chwila. ZnajdzieMY? To ich jest więcej? Kurwa w co ja się wpakowałam?
Gdy jego słowa doszły w naszą stronę oboje gwałtownie odwróciliśmy się w kierunku mężczyzny nadal leżącego na chłodnym asfalcie.
-Zamknij się.- Powiedział spokojnie nowo poznany chłopak, idąc do przodu.
Nie puszczał mojej ręki, wręcz przeciwnie. Ścieśnił uścisk. Ja natomiast nie mogłam oderwać wzroku od mojego prześladowcy, bałam się, że zajdzie nas od tyłu i coś zrobi. Bałam się ogólnie jego, wydawał się taki nie przewidywalny, jednak jego widok, skulającego się na ziemi dawał mi pewną satysfakcję i odciągał od tych wszystkich negatywnych myśli.

***
Siedzieliśmy już w aucie. Nerwowo bawiłam się włosami, które nagle stały się bardzo interesujące. Czułam się skrępowana, ponieważ mój towarzysz cały czas się na mnie gapił, jak kurwa w jakiś obrazek. W końcu oderwał wzrok i zapalił silnik samochodu.
-Tak w ogóle, to Liam jestem. -powiedział uśmiechając się i wyjeżdżając z tego okropnego miejsca. W duchu cieszyłam się jak głupia, że stąd odjeżdżam - Payne. A ty?
Kurwa. No właśnie. Kim ja jestem? Chyba Rose, tak na mnie powiedział facet w kruczo czarnych włosach. Ale czy mogę mu ufać? Czy na pewno to moje imię, a nie on, wykorzystując mój chwilowy zanik pamięci wymyślił mi nowe dane? Nie wiem. Może to zbyt przesadny scenariusz, ale w takich chwilach zawsze w głowie znajdują się tylko tego typu myśli. Nawet nie jestem pewna tego, jak się nazywam, ile mam lat, skąd pochodzę. To koszmarne uczucie. Wyobraźcie sobie, że nie wiecie nic. Macie kompletną pustkę w głowie, a jej ból przechodzi ludzkie pojęcie. Zero jakich kol wiek wspomnień, zero wiedzy o otaczającym Cię świecie i sobie. To takie przytłaczające.
 -Rose, chyba.-Odpowiedziałam, bojąc się jak na ostatnie słowo zareaguje Liam. Weźmie mnie pewnie za jakąś ćpunkę, którą poniósł melanż. Za nim zdążył cokolwiek powiedzieć, przerwałam. -Nic nie pamiętam. Mam.... kompletny zanim pamięci. W mojej g-głowie jest tylko dzisiejsza sytuacja. Odkąd tylko obudziłam się w tym......cie-ciemnym miejscu, w tym okropnym-m budynku.- Ledwo mówiłam, bo łzy nie dawały za wygraną. Chłopak uważnie słuchał, zerkając co jakiś czas na moją zapłakaną twarz.- Aż do teraz. W ogóle, uh, strasznie mi głupio. Nawet, n-n-nie podziękow-wałam za pomoc. Nie wiem co bym zrobiła, jakbyś się tam nie pojawił.-Wypowiedziałam ledwo u słyszalnym tonem, po czym opuściłam głowę w dół.
Liam nic nie mówił, siedział cicho i zjechał na pobocze. Wystraszyłam się. Zaczęłam się bać teraz jego, był taki poważny, jego wyraz twarzy nie okazywał żadnych uczuć. Bałam się jak głupia. To jak dla mnie za dużo.
-Słuchaj. -Zaczął, ale nie dane mu było dokończyć, bo zadzwonił telefon. -Wybacz na moment.
Odebrał i wysiał z auta. Słyszałam urywki rozmowy, jakaś kłótnia, chyba. Nie zastanawiałam się nad tym. Nie przysłuchiwałam się. Miałam w głowie tylko to, czemu on się zatrzymał. Czy chce mi zrobić krzywdę? Co on do cholery zamierza? Spanikowałam. Odpięłam czarny pas, popatrzyłam po raz ostatni w stronę bruneta i wybiegłam z samochodu.
Szybko się zorientował, bo od razu się rozłączył i ruszył za mną.
-Rose! Co ty wyprawiasz?!-krzyczał za mną, był wkurzony, tak, jakbym mu w czymś przeszkodziła.
-Odejdź!- Wrzasnęłam, odwracając się momentalnie. Wtedy mój brak sił dał o sobie znać. Wywróciłam się.
Zajebiście. Rozjebałam sobie kostkę. Nie umiałam wstać, a mężczyzna goniący mnie był coraz bliżej. Przegrałam znów. Z rąk jednego psychopaty, trafiłam do drugiego. No to czekam teraz kurwa na trzeciego.
-Rose. Czemu uciekłaś?- Zapytał zasapany, stając kawałek ode mnie, jakby specjalnie chciał mi dać przestrzeń osobistą, bym się nie bała. Nie odpowiadałam. Panowała chwilowa cisza, a Payne nie spuszczał wzroku z mojej twarzy. Po chwili zbliżył się do mnie i kucnął na przeciwko. Odgarnął loka z mojej twarzy i zaczął mówić spokojnym tonem.
-Nie bój się mnie, proszę. Nie chce Ci nic zrobić. Zjechałem na pobocze, by z Tobą pogadać, nic więcej. Musiałem wysiąść, bo moja dziewczyna do mnie dzwoniła. Już godzinę temu miałem być w domu. Rozumiesz? Nawet nie miałbym serca się uderzyć. Pójdziesz ze mną? -Czułam lekkie podirytowanie. Mówił do mnie jak do jakiegoś małego dziecka, chociaż z drugiej strony było mi głupio, że go o coś takiego podejrzewałam. Moje policzki zapiekły, ukazując czerwone rumieńce. Payne tylko się uśmiechnął i wstając złapał mnie pod ramie, by pomóc dojść do auta.

                                                                  PRZECZYTAJ!
No wiec przepraszamy, że rozdział jest dodany tak późno. Kolejne mogą być opóźnione z powodu problemów jakie aktualnie mamy. 

6 komentarzy:

  1. Świeeeeetny *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest świetny, ciekawe co będzie dalej i czy Rose jeśli tak ma na imię coś sobie przypomni. Jestem bardzo ciekawa jak trafiła do tego tajemniczego ciemnego pokoju mam nadzieję, że dnie długo się tego dowiem. Na prawdę piszecie świetnie :* z niecierpliwością czekam na następny rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnyy, fajnyy;)
    pisz dalejj;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ten rozdział i sposób waszego pisania... Piszcie dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie tu trafiłam i jestem z tego bardzo zadowolona :D Podoba mi się jak piszecie, tylko zdania mogłyby być trochę dłuższe-taka mała rada :) Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.

    Gdybyście mogły poinformujcie mnie o następnym rozdziale w zakładce spam
    moja-szalona-wyobraznia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. u lala xd dobreeee :) uwielbiam ten rozdział kochane wy moje xd pozdrawiam Lenka Horan ;3

    OdpowiedzUsuń